NAJBLIŻSZY MECZ ZAGŁĘBIA   [X]
Wyjazd:
Data: , godz.
R   E   K   L   A   M   A
  
MENU
 
KLUB
 
I ZESPÓŁ
 
ARCHIWUM MECZÓW
 
KONTAKT
 
 




INFORMACJE
Sezon: 2003/2004
Data: 2004-03-26
Rodzaj: 1 Liga
Kolejka: 20
Widzów: 3000
Sędzia: Piotr Maurek
Związek: Kraków

 Zagłębie - trener Dražen Besek
 Imię i nazwisko 
 Czas gry 
 Info 
 Danijel Mađarić 
0
90
 
 Rafał Hübscher 
0
90
 
 Mateusz Żytko 
0
90
 
 Jacek Manuszewski 
55
90
 
 Željko Perović 
0
90
 
 Rafał Piętka 
0
90
 
 Tomasz Salamoński 
0
90
 
 Andrzej Szczypkowski 
0
90
  
 Jernej Javornik 
0
70
 
 Wojciech Łobodziński 
0
55
 
 Ireneusz Kowalski 
70
90
 
 Marcin Pietroń 
89
90
 
 Grzegorz Niciński 
0
90
 
 Zbigniew Murdza 
0
89
 
14 Piłkarzy
1
3
0
 Jagiellonia - trener
 Imię i nazwisko 
 Czas gry 
 Info 
 Łukasz Załuska 
0
90
 
 Jacek Chańko 
0
90
 
 Marcin Kośmicki 
0
90
 
 Przemysław Kulig 
0
90
 
 Marcin Warakomski 
0
90
 
 Tomasz Wołczyk 
0
90
 
 Tomasz Reginis 
69
90
 
 Mariusz Dzienis 
0
90
 
 Dariusz Łatka 
0
90
 
 Marcin Danielewicz 
0
85
 
 Robert Speichler 
69
90
 
 Wojciech Kobeszko 
0
69
 
 Dzidosław Żuberek 
0
69
 
 Łukasz Tyczkowski 
85
90
 
14 Piłkarzy
0
2
0

Opis meczu:

Dość nudne i niestojące na najwyższym poziomie spotkanie obejrzeli kibice, którzy zdecydowali się przyjść na stadion w chłodny piątkowy wieczór. Był to typowy mecz walki, w którym bardziej od boiskowych fajerwerków liczyła się zdobycz punktowa. Gospodarzy po pechowym remisie w Koninie interesowało tylko i wyłącznie zwycięstwo. Goście, którzy jak do tej pory nie zdołali wywieść z Lubina chociażby punktu ani strzelić bramki, starali się przede wszystkim nie przegrać.

Początek spotkania należał bezsprzecznie do piłkarzy Jagielloni, którzy już w 2 min powinni objąć prowadzenie. Po faulu tuż przy linii bocznej piłkę w pole karne Zagłębia dośrodkowywał Żuberek. Po centrze piłka spadła wprost na głowę pozostawionego bez opieki Przemysława Kulika, który stojąc 5 metrów przed bramką Madaricia nie potrafił pokonać instynktownie interweniującego golkipera Zagłębia.

Później gra toczyła się głownie w środku pola, gdzie lepiej prezentowali się piłkarze z Białegostoku. To oni pomimo chaotycznej i niedokładnej gry byli stroną nadającą ton boiskowym wydarzeniom. Lubinianie sprawiali wrażenie zagubionych. Cała masa niecelnych i niedokładnych podań już na początku przekreślała szanse na powodzenie dobrze zapowiadających się akcji. Lubinianie większość akcji starali się rozgrywać przez dwójkę środkowych pomocników - Perović i Javornik, jednak żaden z nich nie potrafił dokładnym podaniem obsłużyć żadnego z napastników.

Sytuacja zmieniła się w 36 min. Wówczas to Perović prostopadłym podaniem posłał piłkę do wbiegającego w pole karne Javornika, który będąc już w szesnaste gości zdołał jeszcze dotknąć piłkę by chwilę później runąć na ziemię po nieprzepisowej interwencji Warakomskiego. Sytuacja ta wywołała sporo kontrowersji zarówno na boisku jak i trybunach. Do piłki ustawionej jedenaście metrów przed bramką Załuski podszedł kapitan lubinian - Andrzej Szczypkowski i pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gości. Od 37 min Zagłębie prowadziło 1-0. Stracona bramka podziałała deprymująco na drużynę gości. Oddali oni inicjatywę gospodarzom a ci, z co raz większą łatwością przedostawali się pod bramkę Jagielloni. Jedna z takich akcji, w 40 min, mogła zakończyć się zdobyciem drugiej bramki jednak po strzale Piętki z 16 metrów dobra postawa Załuski uchroniła zespół gości przed utratą bramki.

Po zmianie stron mecz wyraźnie się ożywił. Wprawdzie kibice nadal oglądali całe mnóstwo niecelnych i niedokładnych podań, jednak większość akcji rozgrywana była w znacznie szybszym tempie niż miało to miejsce przed przerwą. Działo się tal głównie za sprawą gości, którzy chcąc odrobić straty odważniej ruszyli do ataku, co znacznie rozluźniło ich szyki obronne. Starali się to wykorzystać lubinianie, którzy zadowoleni z cennego prowadzenia nieustannie starali się kontrować atakujących gości. Piłkarze Zagłębia mieli o tyle ułatwione zadanie, że bardzo duża część akcji przeprowadzana była prawą stroną boiska gdzie większość piłek przechodziła przez Dzienisa - kapitana Jagielloni, którego wyłączenie z gry paraliżowało niemalże wszystkie poczynania gości. W skutek tego drużyna gości nie potrafiła w drugiej odsłonie poważniej zagrozić bramce Madaricia. Wszystkie dośrodkowanie padały łupem dobrze dysponowanego tego dnia bramkarza Zagłębie lub szybujące w pole karne piłki wybijali lubińscy obrońcy. Goście wykonywali też kilka rzutów wolnych w bezpośredniej okolicy szesnastki gospodarzy, jednak po żadnym z nich piłka nie znalazła drogi do siatki Zagłębia.

W tej części meczu lubinianie, nieustannie dążyli do podwyższenia rezultatu, starali się wciągnąć piłkarzy Jagielloni na własną połowę a następnie przeprowadzać szybkie kontrataki, z których jeden, w 67 mógł zakończyć się zdobyciem drugiej bramki. Perović zagrywał to stojącego w polu karnym Murdzy. Ten jednak został uprzedzony przez jednego z defensorów Jagi. Piłka opuszczająca pole karne gości trafiła wprost pod nogi Nicińskiego, który widząc wysuniętego z bramki Załuskę starał się go lobować. Pospiesznie powracający do bramki Załuska zdołał jeszcze końcami palców musnąć lecącą w światło bramki futbolówkę poczym piłka odbiła się od poprzeczki i wszyła na rzut rożny. W końcówce meczu wyraźna przewaga zarysowała się po stronie gospodarzy, ci jednak pomimo kilku dogodnych sytuacji nie zdołali już więcej pokonać bramkarza gości.

Sporo kontrowersji w obu zespołach i na trybunach wywoływały bardzo często niezrozumiałe decyzje prowadzącego zawodu Piotra Maurka. Widoczny był brak zgrania arbitra głównego z asystentami w skutek, czego bardzo często na boisku dochodziło do kuriozalnych wręcz sytuacji. Przyznać należy, że nie było to sędziowanie stronnicze a arbiter kompromitował się jednako przy podejmowaniu decyzji zarówno na niekorzyść jednej jak i drugiej drużyny. W drugiej połowie na boisku pojawił się powracający po kontuzji Ireneusz Kowalski. Witany oklaskami pomocnik Zagłębia wniósł na boisko sporo ożywienia i to głownie dzięki niemu Zagłębię w końcówce spotkania mogło podwyższyć wynik meczu.

Pomeczowa konferencja prasowa:

Witold Mroziewski: Był to nasz najlepszy występ od początku rundy rewanżowej. Przyjechaliśmy na to spotkanie z ściśle określonym planem, który konsekwentnie udawało nam się go rywalizować w pierwszej połowie, gdzie drużyna przeciwnika nie mogła zbliżyć się pod naszą bramkę. Bardzo możemy żałować niewykorzystanej sytuacji w drugiej minucie, kiedy to Kulig będąc 3 metry przed bramką powinien umieścić piłkę w siatce. Błąd Warakomskiego, po którym straciliśmy bramkę jest karygodny. Nie tak powinien zachowywać się zawodnik interweniujący w polu karnym. Warakomski Zachował się jak amator.

Drażen Besek: To był bardzo ciężki mecz dla obu drużyn. Pierwsza cześć meczu była dla nas bardzo ciężka. Działo się tak głównie ze względu na bardzo agresywną grę gości na naszej połowie. Atakowali nas daleko od własnej bramki, co znacznie utrudniało nam rozgrywanie akcji ofensywnych. Mecz udało nam się wygrać głownie dzięki temu, że miałem w swoim zespole najlepszego zawodnika meczu, jakim był bez wątpienia Andrzej Szczypkowski. W drugiej części mieliśmy kilka dogodnych sytuacji, które powinniśmy wykorzystać jednak nie mniej jestem bardzo usatysfakcjonowany zdobyciem kompletu punktów, bo to było naszym najważniejszym zadaniem w tym meczu.

R E K L A M A
Piłkarz meczu

Galeria zdjęć z meczu:
 (1305)   (818)  
 (580)  


Wasze komentarze:
(27.03.2004) - oliver (217.30.140.56): oj jaga slabiutka slabiutka! Zaglbebie lepsze o klase!
(27.03.2004) - grzesiekd_ig (62.87.218.102): mecz do dupy oprawa nawet spox
zaglebie gralo jak debile (przyznajcie sami) czego nie potrafila wykorzystac jagiellonia

ps. sedzia tez byl jak jakies ufo a raczej wszyscy sedziowie
(29.03.2004) - tarpaN (83.27.27.238): http://www.90minut.pl/news.php?id=128737

 
Dodaj swój komentarz:
Pseudonim:

Email:

Treść komentarza:



Zamieszczając swój komentarz wyrażasz zgodę na jego ewentualne nieodpłatne opublikowanie (w całości lub fragmentach) w innych mediach, a w szczególności internecie, telewizji, radiu i prasie.

R   E   K   L   A   M   A